Pierwotna forma imienia — Abram — jest najwyraźniej asyryjskim Abu-ramu. Wątpliwe, czy powszechnie przyjmowane znaczenie tego słowa, „ojciec wzniosły”, jest poprawne. Znaczenie nadane Abrahamowi w Rdz 17,5 jest grą słów o charakterze popularnym, a rzeczywiste znaczenie pozostaje nieznane. Asyriolog Hommel sugeruje, że w dialekcie minajskim hebrajska litera He („h”) zastępuje długie a. Być może tu tkwi właściwa etymologia tego słowa, a Abraham jest jedynie dialektalną formą imienia Abram.
Historia Abrahama zawarta jest w Księdze Rodzaju, od Rdz 11,26 do 25,18. Przedstawimy najpierw krótki zarys życia Patriarchy, zgodnie z opisem zawartym w tej części Księgi Rodzaju, a następnie omówimy zagadnienie Abrahama kolejno z punktów widzenia: Starego Testamentu, Nowego Testamentu, historii świeckiej i podania.
Zarys życia Abrahama
Terach miał trzech synów: Abrama, Nachora i Harana. Abram poślubił Saraj. Terach zabrał Abrama i jego żonę Saraj oraz Lota, syna zmarłego Harana, i opuściwszy Ur Chaldejskie, przybył do Charanu, gdzie mieszkał aż do śmierci. Następnie na Boże wezwanie Abram wyruszył ze swą żoną Saraj, Lotem i całym dobytkiem do ziemi Kanaan, zatrzymując się między innymi w Sychem i Betel, gdzie wzniósł ołtarze dla Pana.
Gdy w Kanaanie wybuchł głód, Abram udał się na południe do Egiptu. Obawiając się, że zostanie zabity z powodu swej żony Saraj, kazał jej mówić, że jest jego siostrą. Wieść o piękności Saraj dotarła do faraona, który wziął ją do swego haremu, a Abrama uhonorował ze względu na nią. Gdy jednak odkrył, że jest ona żoną Abrama, odprawił ją nienaruszoną, a Abramowi uczynił wyrzuty i wydalił go z Egiptu.
Z Egiptu Abram powrócił z Lotem w kierunku Betel; tam, stwierdziwszy, że ich trzody i stada bardzo się rozrosły, zaproponował rozstanie i każdy poszedł swoją drogą. Lot wybrał okolice Jordanu, Abram zaś pozostał w Kanaanie i zamieszkał w dolinie Mamre koło Hebronu.
Z powodu buntu królów Sodomy i Gomory oraz innych królów przeciwko Kedorlaomerowi, królowi Elamu, któremu służyli przez dwanaście lat, w czternastym roku ten ostatni wyprawił się na nich zbrojnie w sojuszu z Tidealem, królem narodów, Amrafelem, królem Szinearu, i Ariochem, królem Ellasar. Król Elamu odniósł zwycięstwo i dotarł już do Dan, wiodąc Lota jako jeńca i obładowany łupem, gdy dogonił go Abram. Z trzystu osiemnastoma ludźmi Patriarcha niespodziewanie zaatakował i pokonał go, odzyskał Lota i zdobycz, po czym powrócił w tryumfie.
W drodze powrotnej wyszedł mu naprzeciw Melchizedek, król Szalemu, który wyniósł chleb i wino, i pobłogosławił go. Abram oddał mu dziesięcinę ze wszystkiego, co miał; dla siebie zaś nie zatrzymał niczego. Bóg obiecał Abramowi, że jego potomstwo będzie jak gwiazdy na niebie i że posiądzie ziemię Kanaan. Abram nie widział jednak, jak to nastąpi, gdyż był już stary. Wtedy obietnica została potwierdzona przez przymierze zawarte z Bogiem w ofierze, przez widzenie i nadprzyrodzoną interwencję w nocy.
Saraj, która była już w podeszłym wieku i wyrzekła się myśli o urodzeniu dziecka, nakłoniła Abrama, by wziął sobie jej służebnicę Hagar. Ten uczynił tak, lecz Hagar, gdy zaszła w ciążę, zaczęła pogardzać bezpłodną Saraj. Za to Saraj zaczęła ją gnębić, tak że ta uciekła na pustynię, lecz anioł przekonał ją do powrotu, pocieszając obietnicą wielkości syna, którego miała urodzić. Hagar wróciła i porodziła Izmaela.
Trzynaście lat później Bóg objawił się Abramowi i obiecał mu syna z Saraj oraz zapowiedział, że jego potomstwo stanie się wielkim narodem. Na znak zmienił imię Abrama na Abraham, imię Saraj na Sara i ustanowił obrzezanie. Następnego dnia, gdy Abraham siedział przy namiocie w dolinie Mamre, Jahwe z dwoma aniołami zjawił się mu w ludzkiej postaci. Abraham okazał im gościnność. Wtedy ponowiono mu obietnicę syna o imieniu Izaak. Stara Sara usłyszała to z niedowierzaniem i roześmiała się. Abraham dowiedział się następnie o zbliżającej się zagładzie Sodomy i Gomory za ich grzechy, lecz uzyskał od Jahwe obietnicę, że nie zniszczy miast, jeśli znajdzie w nich dziesięciu sprawiedliwych. Nastąpił potem opis zagłady obu miast i ucieczki Lota. Rankiem następnego dnia Abraham, patrząc ze swego namiotu w stronę Sodomy, ujrzał unoszący się ku niebu dym zagłady.
Po tych wydarzeniach Abraham przeniósł się na południe do Geraru i znowu, lękając się o życie, powiedział o swej żonie: „To moja siostra”. Abimelech, król Geraru, posłał po nią i wziął ją, lecz dowiedziawszy się we śnie, że jest żoną Abrahama, zwrócił ją mu nienaruszoną, uczynił mu wyrzuty i obdarzył go darami.
Na starość Sara powiła Abrahamowi syna, Izaaka, który został obrzezany ósmego dnia. Gdy Izaak był jeszcze małym dzieckiem, Sara, zazdrosna widząc, jak Izmael bawi się z nim, sprawiła, że Hagar i jej syn zostali wygnani. Hagar pozwoliłaby Izmaelowi zginąć na pustyni, gdyby anioł nie dodał jej otuchy, mówiąc jej o przyszłości chłopca.
Abraham miał następnie spór z Abimelekiem o studnię w Beer-Szebie, który zakończył się zawarciem przymierza. Po tych wydarzeniach nastąpiła wielka próba wiary Abrahama. Bóg nakazał mu złożyć w ofierze jedynego syna, Izaaka. Gdy Abraham uniósł rękę i był w samym akcie uderzenia, anioł z nieba powstrzymał jego dłoń i złożył mu najwspanialsze obietnice dotyczące wielkości jego potomstwa, w nagrodę za jego bezgraniczne zaufanie Bogu.
Sara umarła w wieku stu dwudziestu siedmiu lat, a Abraham, kupiwszy od Efrona Chetyty jaskinię w Makpela koło Mamre, pochował ją tam.
Jego własne życie nie dobiegło jeszcze końca: najpierw wziął żonę dla swego syna Izaaka — Rebekę z miasta Nachora w Mezopotamii. Następnie sam, mimo podeszłego wieku, poślubił Keturę i miał z nią sześcioro dzieci. Wreszcie, przekazawszy cały majątek Izaakowi, umarł w wieku stu siedemdziesięciu lat i został pochowany przez Izaaka i Izmaela w jaskini Makpela.
Perspektywa Starego Testamentu
Abrahama można uznać za punkt wyjścia lub źródło religii Starego Testamentu. Już od czasów Abrahama ludzie mówili o Bogu jako o Bogu Abrahama, podczas gdy nie spotykamy Abrahama odwołującego się w ten sam sposób do kogokolwiek przed nim. Tak oto sługa Abrahama mówi o „Bogu ojca mego Abrahama” (Rdz 24,12). Jahwe w objawieniu Izaakowi nazywa siebie Bogiem Abrahama (Rdz 26,24), a dla Jakuba jest „Bogiem ojca mego Abrahama” (Rdz 31,42). Podobnie, wskazując, że religia Izraela nie zaczyna się od Mojżesza, Bóg mówi do niego: „Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama” (Wj 3,6). To samo wyrażenie pojawia się w Psalmach (Ps 46,10) i jest powszechne w Starym Testamencie. Abraham jest zatem uznawany za pierwsze źródło religii synów Izraela i za początek jej ścisłej więzi z Jahwe — z powodu swej wiary, ufności i posłuszeństwa Jahwe oraz Bożych obietnic złożonych jemu i jego potomstwu. W Rdz 15,6 czytamy: „Uwierzył Abraham Bogu i zostało mu to poczytane za sprawiedliwość.” Zaufanie to okazał, opuszczając Charan i wyruszając ze swą rodziną do nieznanej ziemi Kanaan. Objawiło się ono szczególnie wówczas, gdy gotów był złożyć w ofierze swego jedynego syna Izaaka, w posłuszeństwie Bożemu poleceniu. Przy tej okazji Bóg rzekł: „Ponieważ nie oszczędziłeś syna twego jedynego, błogosławić ci będę” (Rdz 22,16–17). Do tej i innych obietnic, złożonych przez Boga Izraelowi aż osiem razy, pisarze Starego Testamentu odwołują się nieustannie, potwierdzając przywileje narodu wybranego. Obietnice te głoszą, że Bóg da ziemię Kanaan Abrahamowi i jego potomstwu (Rdz 12,7), że potomstwo jego rozmnoży się jak gwiazdy na niebie, że on sam będzie błogosławiony i że w nim „będą błogosławione wszystkie narody ziemi” (Rdz 12,3). Tradycyjna interpretacja życia Abrahama, jaką przekazuje Księga Rodzaju, traktuje je zatem jako historię w ścisłym sensie tego słowa. O. von Hummelauer SJ, w swoim komentarzu do Księgi Rodzaju w Cursus Scripturae Sacrae (30), odpowiadając na pytanie, od jakiego autora pochodzi pierwotnie sekcja poświęcona Abrahamowi, odpowiada: od samego Abrahama jako pierwszego źródła. Co więcej, twierdzi nawet, że cały tekst utrzymany jest w jednym stylu — co stanowi dowód jego pochodzenia — oraz że fragment Rdz 25,5–11 dotyczący dóbr, śmierci i pogrzebu Abrahama pochodzi od Izaaka. Trzeba jednak dodać, że wątpliwe jest, czy o. von Hummelauer nadal podtrzymywał te poglądy, wyrażone przed 1895 r., skoro znacznie zmodyfikował swoje stanowisko w tomie poświęconym Księdze Powtórzonego Prawa.
Zupełnie inne spojrzenie na część Księgi Rodzaju dotyczącą Abrahama, a właściwie na całą tę Księgę, prezentują nowożytni uczeni-krytycy. Są oni niemal jednomyślni w przekonaniu, że opowiadanie o życiu Patriarchy składa się w całości z trzech pism lub autorów, zwanych odpowiednio Jahwistą, Elohistą i Tradycją Kapłańską, oznaczanych literami J, E i P. J i E stanowiły zbiory opowiadań dotyczących Patriarchy, jedne starszego, inne późniejszego pochodzenia. Być może opowiadania J wykazują większą starożytność niż E. Obaj autorzy są jednak do siebie bardzo podobni i nie zawsze łatwo ich rozróżnić w połączonej narracji J i E. Na podstawie tego, co można zaobserwować, ani Jahwista, ani Elohista nie był autorem indywidualnym — obaj są raczej szkołami reprezentującymi zbiory wielu lat. Oba zbiory zostały zamknięte przed epoką proroków: J gdzieś w IX wieku przed Chr., E na początku VIII wieku, pierwszy zapewne w Królestwie Południowym, drugi w Królestwie Północnym. Następnie pod koniec okresu królewskiego, być może z powodu niedogodności posiadania dwóch rywalizujących relacji o dziejach patriarchów, redaktor R.JE (?) połączył oba zbiory w jeden, trzymając się w miarę możliwości słów swych źródeł i dokonując jak najmniejszych zmian, by je wzajemnie dopasować — przy czym w opisie Abrahama prawdopodobnie podążał głównie za J. W V wieku zaś pisarz ewidentnie należący do środowisk kapłańskich spisał na nowo opis dziejów pierwotnych i patriarchalnych z kapłańskiego punktu widzenia. Przywiązywał wielką wagę do jasności i dokładności; jego opisy mają często formę formuł (por. Rdz 1); jest bardzo skrupulatny w kwestii genealogii i notek chronologicznych. Żywość i barwność starszych narracji patriarchalnych (J i E) są w tej późniejszej nieobecne — jest ona co do zasady równie formalna jak dokument prawny, choć chwilami nie brakuje jej dostojeństwa, a nawet wzniosłości, jak w pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju. Wreszcie morał płynący z opisywanych wydarzeń jest w tym trzecim piśmie wyraźniej sformułowany, a według krytyków jego punkt widzenia moralny jest typowy dla V wieku przed Chr. Ostatecznie, po czasach Ezdrasza, ta ostatnia historia — P — została przez drugiego redaktora R. JEP połączona z istniejącą już narrację J.E., czego wynikiem jest obecna historia Abrahama, a właściwie cała obecna Księga Rodzaju; choć z dużym prawdopodobieństwem wtrącenia były dokonywane jeszcze w późniejszym czasie.
Perspektywa Nowego Testamentu
Rodowód Jezusa Chrystusa wywodzi święty Mateusz od Abrahama. Chociaż według rodowodu Pańskiego u świętego Łukasza wykazuje się, że wywodzi się On według ciała nie tylko od Abrahama, lecz również od Adama, święty Łukasz dostrzega owoce pochodzenia od Abrahama, przypisując wszystkie Boże błogosławieństwa dla Izraela obietnicom złożonym Abrahamowi — czyni to w Magnificat (Łk 1,55) i w Benedictus (Łk 1,73). Nowy Testament wywodzi rodowód Jezusa Chrystusa od Abrahama, podobnie jak czyni to w odniesieniu do wszystkich Żydów — na ogół jednak towarzyszy temu przestroga, by Żydzi nie sądzili, że samo cielesne pochodzenie od Abrahama upoważnia ich do szczególnych roszczeń. Jan Chrzciciel mówi zatem (Łk 3,8): „Nie mówcie sobie: Abrahama mamy za ojca, bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi.” W Łk 19,9 Zbawiciel nazywa grzesznika Zacheusza synem Abrahama, podobnie jak kobietę, którą uzdrowił, córką Abrahama (Łk 13,16); czy jednak w tych i wielu podobnych przypadkach nie jest to tylko inny sposób nazywania Żydami lub Izraelitami — podobnie jak Chrystus odwołuje się do Psalmów pod ogólną nazwą Dawida, nie sugerując przez to, że Dawid napisał wszystkie Psalmy, i jak nazywa Pięcioksiąg Księgami Mojżeszowymi, nie rozstrzygając kwestii jego autorstwa? Nie cielesne pochodzenie od Abrahama jest ważne, lecz praktykowanie cnót, jakie Księga Rodzaju przypisuje Abrahamowi. W J 8 Żydzi, do których mówił Pan, chełpią się (33): „Jesteśmy potomstwem Abrahama”, a Jezus odpowiada (39): „Gdybyście byli dziećmi Abrahama, spełnialibyście czyny Abrahama.” Święty Paweł również chwali się, że jest synem Abrahama, jak w 2 Kor 11,22, gdy woła: „Czy są potomstwem Abrahama? Ja też.” I znowu (Rz 11,1): „Ja sam jestem Izraelitą, potomkiem Abrahama”, a Żydów z Antiochii Pizydyjskiej (Dz 13,26) wita jako „synów rodu Abrahama”. Idąc jednak za nauką Jezusa Chrystusa, święty Paweł nie przywiązuje nadmiernej wagi do cielesnego pochodzenia od Abrahama; mówi bowiem (Ga 3,29): „Jeżeli należycie do Chrystusa, to jesteście potomstwem Abrahama”, i znowu (Rz 9,6): „Nie wszyscy, którzy wywodzą się z Izraela, są Izraelem, i nie wszyscy potomkowie Abrahama są jego dziećmi.” W całym Nowym Testamencie widoczna jest waga przywiązywana do obietnic złożonych Abrahamowi. W Dziejach Apostolskich (Dz 3,25) święty Piotr przypomina Żydom obietnicę: „W twoim potomstwie będą błogosławione wszystkie narody ziemi.” Czyni to też święty Szczepan w przemówieniu przed Sanhedrynem (Dz 7) i święty Paweł w Liście do Hebrajczyków (Hbr 6,13). Pisarze nowotestamentowi nie mniej wysoko cenili wiarę starożytnego Patriarchy. Najczęściej przywoływanym fragmentem z Księgi Rodzaju był Rdz 15,6: „Abraham uwierzył Bogu i zostało mu to poczytane za sprawiedliwość.” W Rz 4 święty Paweł wywodzi silne argumenty na rzecz pierwszeństwa wiary, która — jak twierdzi — usprawiedliwiła Abrahama: „jeśli bowiem Abraham dostąpił usprawiedliwienia dzięki uczynkom, ma powód do chluby, ale nie przed Bogiem.” Tę samą myśl rozwija w Liście do Galatów (Ga 3), gdzie stawiane jest pytanie: „Czy przez wypełnianie Prawa nabyliście Ducha, czy też przez słuchanie wiary?” Święty Paweł rozstrzyga, że przez wiarę, i stwierdza: „Ci zatem, którzy polegają na wierze, mają uczestnictwo w błogosławieństwie wierzącego Abrahama.” Jasne jest, że te słowa, wzięte same w sobie, z pominięciem bezwzględnej konieczności dobrych uczynków, którą głosi święty Paweł, mogą wprowadzać w błąd i rzeczywiście wielu w historii Kościoła przywiodły do błędnych wniosków. Aby zatem w pełni pojąć katolicką naukę o wierze, trzeba świętego Pawła uzupełnić świętym Jakubem. W 2,17–22 Listu Katolickiego czytamy: „Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków. Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz — lecz także i złe duchy wierzą i drżą. Chcesz zaś zrozumieć, nierozumny człowieku, że wiara bez uczynków jest bezowocna? Czy Abraham, ojciec nasz, nie z powodu uczynków został usprawiedliwiony, kiedy złożył syna Izaaka na ołtarzu ofiarnym? Widzisz, że wiara współdziałała z jego uczynkami.”
W siódmym rozdziale Listu do Hebrajczyków święty Paweł podejmuje długą dyskusję na temat wiecznego kapłaństwa Jezusa Chrystusa. Więcej niż raz przytacza słowa Psalmu 110 [109]: „Ty jesteś kapłanem na wieki według porządku Melchizedeka.” Przywołuje fakt, że Melchizedek jest etymologicznie królem sprawiedliwości, a zarazem królem pokoju, i że jest nie tylko królem, lecz również kapłanem Boga Najwyższego. Stwierdzając, że brak jakichkolwiek wzmianek o jego ojcu, matce i rodowodzie oraz o jego następcach, przyrównuje go do Chrystusa — króla i kapłana, nie Lewity i nie według porządku Aarona, lecz kapłana na wieki według porządku Melchizedeka.
W świetle historii świeckiej
Rozważając, jakie światło może rzucić historia świecka na życie Abrahama, nasuwa się pytanie: czy życiorys Patriarchy nie jest niewiarygodny? Pytanie to jest rozmaicie odpowiadane, w zależności od punktu widzenia pytającego. Może warto przytoczyć odpowiedź profesora Drivera, kompetentnego i reprezentatywnego rzecznika umiarkowanych poglądów krytycznych:
Czy narracje patriarchalne zawierają wewnętrzne nieprawdopodobieństwa historyczne? Czy innymi słowy, jest coś wewnętrznie nieprawdopodobnego w życiu poszczególnych patriarchów i losach, przez które przechodzą? Rozważając to pytanie, trzeba odróżnić różne źródła, z których narracje te się składają. Choć poszczególne szczegóły w nich mogą być nieprawdopodobne i choć opis może być w pewnych partiach zabarwiony religijnymi i innymi skojarzeniami epoki, w której je napisano, nie można powiedzieć, że biografie trzech pierwszych patriarchów, opisane przez J i E, są ogólnie biorąc historycznie nieprawdopodobne; losy i ogólne życie Abrahama, Izaaka i Jakuba są, wziąwszy jako całość, wiarygodne (Genesis, s. xlvi).
Taki jest pogląd umiarkowany; stanowisko radykalne jest nieco inne. „Spojrzenie, jakie rzuca na to cierpliwa rekonstruktywna krytyka naszych czasów, jest takie, że narracje o Abrahamie mają prawo do naszej uwagi nie tylko religijnie, lecz nawet, w pewnym kwalifikowanym sensie, historycznie” (Cheyne, Encyc. Bib., 26). Przechodząc do światła, jakie historia świecka rzuca na dzieje życia Abrahama podane w Księdze Rodzaju, mamy przede wszystkim relacje starożytnych historyków, takich jak Mikołaj z Damaszku, Berozus, Hekatajus i inni. Mikołaj z Damaszku opowiada, że Abraham po opuszczeniu Chaldei mieszkał przez kilka lat w Damaszku. Według Józefa Flawiusza miał być nawet czwartym królem tego miasta. Nie ulega jednak wątpliwości, że opowiadanie to opiera się na słowach Rdz 14,15, w którym wzmiankowane jest miasto Damaszek. Co do wielkiego męża, o którym Józef Flawiusz wspomina za Berozusem, nic nie wskazuje, by owym wielkim mężem był Abraham. W Praeparatio Evangelica Euzebiusza przytoczone są wypisy z licznych starożytnych pisarzy, nie można im jednak przypisywać historycznej wartości. Jeśli chodzi o starożytnych historyków, można powiedzieć, że wszystko, co wiemy o Abrahamie, zawarte jest w Księdze Rodzaju.
Kwestią znacznie ważniejszą i ciekawszą jest wartość, jaką należy przypisać odkryciom archeologicznym biblijnych i innych badaczy na Wschodzie. Archeolodzy tacy jak Hommel, a zwłaszcza Sayce, skłonni są przypisywać im ogromne znaczenie. Twierdzą mianowicie, że odkrycia te rzucają poważny cień wątpliwości na wiele wniosków wyższej krytyki. Z drugiej strony krytycy — zarówno radykalni, jak Cheyne, jak i umiarkowani, jak Driver — nie cenią sobie zbyt wysoko dedukcji tych archeologów z zabytków i uważają je za przesadę. Dla lepszego zobrazowania tej kwestii przytaczamy następujące słowa profesora Sayce’a (Early Hist. of the Hebrews, 8): „Znaleziono tabliczki klinowe dotyczące Kedorlaomera i innych królów Wschodu wymienionych w czternastym rozdziale Księgi Rodzaju, zaś w korespondencji z Tell el-Amarna król Jerozolimy stwierdza, że został wyniesiony na tron »ramieniem« swego Boga i był przeto, jak Melchizedek, kapłanem-królem. Kedorlaomera i Melchizedeka od dawna jednak zesłano do krainy mitów i krytyka nie mogła przyznać, że odkrycie archeologiczne przywróciło ich do rzeczywistej historii. Pisarze, w zarozumiałej nieświadomości tekstów klinowych, mówili asyriologom, że ich przekłady i interpretacje są równie błędne.” Z tego cytatu jasno wynika, jak wielka rozbieżność dzieli krytyków i archeologów. Nie można jednak zaprzeczyć, że asyriologia rzuciła pewne światło na dzieje Abrahama i innych patriarchów. Imię Abrahama było bowiem znane w owych dawnych czasach — wśród innych imion kananejskich i amoryckich, znalezionych w aktach sprzedaży z tamtego okresu, figurują: Abi-ramu (tj. Abram), Jakub-El (Ya’qub-il) i Józef-El (Yasub-il). Podobnie, co do czternastego rozdziału Księgi Rodzaju, opisującego wojnę Kedorlaomera i jego sojuszników w Palestynie — jeszcze niedawno radykalni krytycy relegowali go do sfery bajek, przekonani, że Babilończycy i Elamici w Palestynie i w krajach ościennych w tak wczesnej epoce byliby rażącym anachronizmem. Profesor Pinches odcyfrował jednak pewne inskrypcje dotyczące Babilonii, w których pięciu królów — Amrafel, król Szinearu, Arioch, król Ellasar, Kedorlaomer, król Elamitów, i Tideal, król narodów — zostało utożsamionych z Hammurabim, królem Babilonu, Eri-aku, Kudur-laghghamerem i Tuduchulem, synem Gazzy; inskrypcje te mówią o wyprawie tych władców do Palestyny. Nie można już zatem twierdzić, że wspomniana w Rdz 14 wojna jest jedynie późnym echem wojen Sennacheryba i innych z epoki królów. Z tabliczek z Tell el-Amarna wiemy, że wpływy babilońskie były wówczas dominujące w Palestynie. Inskrypcje klinowe rzucają też pewne światło na epizod z Melchizedekiem. W Rdz 14,18 czytamy: „A Melchizedek, król Szalemu, wyniósł chleb i wino; a jako że był kapłanem Boga Najwyższego, pobłogosławił Abrama.” Wśród listów z Tell el-Amarna znajduje się jeden od Ebed-Toba, króla Jerozolimy (miasto nosi nazwę Ursalim, tj. miasto Szalemu, i jest określane jako Szalem). Jest on kapłanem mianowanym przez Szalema, boga pokoju, a zatem jest zarówno królem, jak kapłanem. Podobnie Melchizedek jest kapłanem i królem, i naturalnie wychodzi naprzeciw powracającemu w pokoju Abrahamowi; stąd też Abraham ofiaruje mu jako kapłanowi dziesięcinę z łupów. Trzeba jednak stwierdzić, że profesor Driver nie przyjmuje dedukcji Sayce’a z inskrypcji odnoszących się do Ebed-Toba i nie uznaje żadnej analogii między Szalemem a Bogiem Najwyższym.
Biorąc archeologię jako całość, nie można zaprzeczyć, że w odniesieniu do Abrahama nie osiągnięto żadnych definitywnych wyników. To, co wyszło na jaw, podatne jest na różne interpretacje. Bez wątpienia jednak archeologia kładzie kres poglądowi, że podania patriarchalne są czystym mitem. Okazuje się, że mają one głębszą treść. Odsłaniają się realia epoki patriarchalnej w pełni zgodne z wieloma faktami przekazanymi w Księdze Rodzaju, a chwilami najwyraźniej je potwierdzające.
Perspektywa podania
Dochodzimy teraz do pytania: jak wielką rolę odgrywa podanie w życiu Abrahama opisanym w Księdze Rodzaju. Jest to pytanie praktyczne i ważne, gdyż nowożytni krytycy tak wiele o nim dyskutują i wszyscy w nie wierzą. Przedstawiając krytyczny punkt widzenia na ten temat, muszę zaznaczyć, że nie przedstawiam tym samym moich własnych poglądów.
Hermann Gunkel we Wprowadzeniu do swego Komentarza do Księgi Rodzaju (3) pisze: „Nie da się zaprzeczyć, że w Starym Testamencie są podania — wystarczy wspomnieć opowiadania o Samsonie i Jonaszu. Nie jest to zatem kwestia wiary lub sceptycyzmu, lecz jedynie dążenia do lepszego poznania, gdy badamy, czy narracje Księgi Rodzaju są historią czy podaniem.” I dalej: „W ludzie o tak wysoko rozwiniętym zmyśle poetyckim jak Izrael musiało być też miejsce dla sagi. Bezmyślne utożsamianie »podania« z »kłamstwem« sprawia, że poczciwi ludzie wahają się przyznać, iż w Starym Testamencie są podania. Podania jednak nie są kłamstwami; są wręcz przeciwnie szczególną formą poezji.” Cytaty te dają bardzo dobre wyobrażenie o obecnym stanowisku wyższej krytyki wobec podań Księgi Rodzaju, a w szczególności podań o Abrahamie.
Pierwsza zasada głoszona przez krytyków jest taka, że opowiadania o czasach pierwotnych i patriarchalnych powstały wśród ludzi, którzy nie znali sztuki pisania. Wśród wszystkich ludów — twierdzą — poezja i saga były pierwszym zaczątkiem historii; tak było w Grecji i w Rzymie, tak było w Izraelu. Te podania krążyły i były przekazywane ustną tradycją, zawierając niewątpliwie ziarno prawdy. Bardzo często, gdy używane są imiona indywidualne, imiona te odnoszą się w rzeczywistości nie do jednostek, lecz do plemion — jak w Rdz 10 i w imionach dwunastu patriarchów, których wędrówki są wędrówkami reprezentowanych przez nich plemion. Nie należy oczywiście sądzić, że podania te nie są starsze niż zbiory J, E i P, w których występują. Krążyły one całymi epokami wcześniej, przez długie okresy czasu — te starszego pochodzenia były krótsze, te późniejszego dłuższe, niekiedy raczej romanse niż podania, jak opowiadanie o Józefie. Nie wszystkie też były pochodzenia izraelickiego — niektóre były babilońskie, inne egipskie. Jeśli chodzi o sposób powstawania podań, dochodziło do tego — twierdzą — na wiele różnych sposobów. Niekiedy powodem były względy etymologiczne, by wyjaśnić znaczenie imienia, jak gdy mówi się, że Izaak otrzymał swe imię, bo matka jego roześmiała się (cahaq); niekiedy podania miały charakter etnologiczny, by wyjaśnić położenie geograficzne, nędzę lub pomyślność danego plemienia; niekiedy historyczny; niekiedy ceremonialny, jak opowiadanie wyjaśniające przymierze obrzezania; niekiedy geologiczny, jak wyjaśnienie wyglądu Morza Martwego i jego okolic. Podania etiologiczne tego rodzaju stanowią jedną z klas podań spotykanych w życiorysach patriarchów i w innych miejscach Księgi Rodzaju. Są jednak i inne, które nas tu nie dotyczą.
Gdy próbujemy ustalić epokę formowania się podań patriarchalnych, stajemy wobec zagadnienia niezwykłej złożoności. Nie chodzi bowiem jedynie o formowanie się prostych podań z osobna, lecz także o ich łączenie się w podania bardziej złożone. Krytyka naucza, że ów okres skończyłby się około roku 1200 przed Chr. Nastąpiłby potem okres przerabiania podań, tak że około 900 r. przed Chr. przybrałyby one w zasadzie kształt, który mają dziś. Po tej dacie, choć podania zachowywały w treści nadaną im formę, były modyfikowane na wiele sposobów, by dostosować je do ówczesnego standardu moralnego — jednak nie na tyle całkowicie, by dawniejsze, mniej konwencjonalne idee bardziej pierwotnej epoki nie przebijały tu i ówdzie przez nowe warstwy. W tym czasie wydaje się też, że sporządzono wiele zbiorów dawnych podań, podobnie jak święty Łukasz mówi na początku swej Ewangelii, że wielu podjęło się pisania opowiadań o życiu Zbawiciela na własną rękę.
Wśród innych zbiorów były J na południu i E na północy. Gdy inne zaginęły, te dwa przetrwały i pod koniec wygnania uzupełniła je kolekcja P, która zrodziła się w środowisku kapłańskim i była pisana z ceremonialno-liturgicznego punktu widzenia. Zwolennicy tych poglądów utrzymują, że to właśnie połączenie tych trzech zbiorów podań doprowadziło do nieścisłości w niektórych epizodach z życia Abrahama — jak choćby w przypadku Saraj w Egipcie, gdzie jej wiek wydaje się sprzeczny z jej przygodą z faraonem. Hermann Gunkel pisze (148): „Nic dziwnego, że chronologia P wykazuje wszędzie najbardziej absurdalne osobliwości, gdy zostaje wtłoczona w dawne podania — w rezultacie Sara jest w wieku sześćdziesięciu pięciu lat wciąż tak piękną kobietą, że Egipcjanie pragną ją pojmać, a Izmael jest niesiony na barkach matki, gdy jest już szesnastoletnim młodzieńcem.”
Zbiór P miał zastąpić dawny połączony zbiór J i E. Stara narracja mocno jednak tkwiła w wyobraźni i sercu ludu. Dlatego nowszy zbiór połączono z dwoma pozostałymi, używając go jako podłoża całości, zwłaszcza w chronologii. To właśnie ową połączoną narrację posiadamy dziś.
Przekład z The Catholic Encyclopedia. Vol. 1. New York: Robert Appleton Company, 1907.


![Niedziela Palmowa Rok A – Wjazd Chrystusa do Jerozolimy (Mt 21, 1-11) – Gotowe Homilie i Materiały [ebook PDF do pobrania]](https://katolicy.net/wp-content/uploads/2026/03/6WPA-300x300.jpg)
![Niedziela Wielkanocna – Pusty Grób (J 20, 1-9) – Gotowe Homilie i Materiały [ebook PDF do pobrania]](https://katolicy.net/wp-content/uploads/2026/03/wielkanoc-300x300.jpg)
Dodaj komentarz