"Odpoczynek w Duchu" - łaska od Boga czy efekt psychologiczny?
W katolickiej Odnowie Charyzmatycznej zdarza się kontrowersyjne zjawisko "odpoczynku w Duchu". Wskutek nałożenia rąk ludzie przewracają się do tyłu i tracą przytomność. Przez zwolenników uważane jest ono za szczególną łaskę od Ducha Świętego, przez przeciwników uważane za sztuczkę psychologiczną lub efekt zbiorowej histerii. Ponieważ zjawisko zostało ostatnio "zareklamowane" i przedstawione w pozytywnym świetle w filmie dokumentalnym "Duch" (patrz informacja na Fronda.pl) radzę zapoznać się z dokumentami Odnowy, które już wiele lat temu zalecały daleko idącą ostrożność odnośnie "odpoczynku w Duchu". Poniżej mój przekład wyszperanych przez Atanazego z Forum Frondy fragmentów VI dokumentu z Malines:
VI dokument z Malines (fragment):
Nie możemy nie dostrzec zjawiska upadania lub nie zauważyć, że stało się ono szeroko rozpowszechnione w Odnowie Charyzmatycznej Kościoła, w efekcie czego pojawiło się wiele pytań.
Musimy ustalić podejście duszpasterskie mając na uwadze, że do zjawiska upadania należy podchodzić z ostrożnością.
I. Na początek podamy odpowiedź Grupy Studiów Teologicznych i Duszpasterskich, zapytanej w temacie przez Narodowy Komitet Służby Charyzmatycznej Odnowy Kościoła Katolickiego w Irlandii. Główne jej ustalenia są następujące:
Od strony duszpasterskiej sugerujemy:
a) Należy zawsze unikać określenia "powalenie Duchem", gdyż prowadzi ono ludzi do natychmiastowego wniosku, że pochodzi ono, lub najprawdopodobniej pochodzi od Boga. Uważamy, że dużo lepiej jest pójść w ślady ks. Johna Richardsa i zaadaptować neutralne określenie "upadanie". Dokładnie opisuje ono to, co się przytrafia, i prowadzi do bardziej obiektywnego i nieuprzedzonego rozeznania powodów upadków.
b) Zawsze odradzajmy okoliczności w których zjawisko mogłoby się pojawić.
c) Nie zapraszajmy posługujących, których modlitwa lub nauczanie są kojarzone z tym zjawiskiem.
d) Mówiąc o "powaleniu Duchem", zawsze używajmy podejścia negatywnego, jakkolwiek pozostawiającego możliwość, że w niektórych bardzo rzadkich przypadkach, może to być dar od Boga.
Nie zachęcajmy ludzi w żaden sposób do poszukiwania "upadania" jako łaski, ponieważ przez to staną się podatni na upadki powodowane przez samych siebie.
II. Niemiecki teolog, profesor Herbert Muhlen, który napisał kilka poważanych dzieł o Duchu Świętym, wskazuje na końcu opracowania, o które poprosiłem go prywatnie:
Upadanie do tyłu, fizyczne poddanie się, może być pomocą psychologiczną prowadzącą do głębszego poddanie się Bogu.
Zgodnie z zasadą rozeznawania duchów, wierzę że zjawisko samo w sobie jest natury psychologicznej i terapeutycznej, i nie ma dla niego miejsca w służbie religijnej.
Tylko wykwalifikowani psychiatrzy i lekarze powinni się tym zajmować, ponieważ reakcje natury medycznej mogą wymagać opieki i uwagi.
III. Podaję też odpowiedź od o. Yvesa Coingara OP, który jak wiemy, ukończył niedawno kilka ważnych dzieł o Duchu Świętym/
Przepytwaszy kilka osób zaznajomionych z faktami, przysłał mi swoje spostrzeżenia o "spoczynku w Duchu".
Ponieważ odnotowaliśmy zewnętrzne czynniki fizyczne, a nawet wewnętrzne czynniki psychologiczne, nie mamy podstaw by przypisywać koniecznie Duchowi Świętemu zjawisk, które mogą być spowodowane czynnikami psychicznymi, które praktyka "charyzmatyczna" uwolniła lub przebudziła.
Musimy być świadomi powodowanych reakcji. Czy miała miejsce wolna reakcja na sekretną i osobistę wizytę Boga? Należy wystrzegać się aspektu kwietyzmu.
Oczywiście, Bóg zachęca nas do poddawanie się Mu (zob. Teresa z Lisieux), ale nasze samopoddanie się powinno trzymać nas na nogach i czynić nas aktywnymi (Ez 1:1-2)
Ci, którzy przechodzą to doświadczenie, opisują swe odczucia jako opuszczenie siebie samego, utratę świadomości egocentrycznej, uczucie pokoju, ciepła i nieważkości. Widzimy tu niebezpieczeństwo, przed którym w tak oczywisty sposób ostrzegani byli Koryntianie w czasach św. Pawła. Zanurzali się w ich doświadczeniach duchowych. Mieli tendencję do bycia mniej zainteresowanymi Duchem Świętym, Bogiem, niż Jego darami; niebezpieczeństwo duchowej zachłanności, przed którym ostrzegali mistycy, to nie fantazja.
Różnież z Francji otrzymałem starennie wyważony i przemyślany wniosek badań, który chciałbym zacytować.
Ósme Roczne Spotkanie Jezuitów Odnowy Charyzmatycznej, które miało miejsce pod Paryżem w styczniu 1983, zajmowało się tematem "odpoczynku w Duchu", w efekcie czego opublikowano wnioski zatytułowane "Odpoczynek w Duchu: Zasady rozeznania".
Mając na uwadze bardzo realne niebezpieczeństwo nadużyć, bardzo ostrożne podejście pasterzy Kościoła, a ostatnio fakt, że życie charyzmatyczne nie zależy od "spoczynku w Duchu", jesteśmy zdania, że byłoby lepiej nie wprowadzać, ani nie zachęcać do tego zjawuska w Katolickiej Odnowie Charyzmatycznej.
Ja również dochodzę do tego samego wniosku.
(...)
PODSUMOWANIE
Powracamy więc do prawdziwego tematu debaty: "odpoczynek w Duchu" jest kontrowersyjnym zjawiskiem, ale co ważniejsze, zagraża ono autentyczności i wiarygodności "pentekostalnej" Odnowy Charyzmatycznej.
Przekład: Tomasz Dajczak
| « poprzednia | następna » |
|---|



http://biografix.pl/profil/agnese-gonxhe