Z ciotką na łańcuszku
Chociaż do Wszystkich Świętych jeszcze trochę czasu, ale już dzisiaj chciałbym uraczyć Czytelników Niedzieli tematem cmentarno-pogrzebowym. Media podały bowiem dwie wiadomości o praktykach tak absurdalnych, że chyba nawet mistrz Mrożek by ich nie wymyślił.
Otóż kibice piłkarscy argentyńskiej drużyny Boca Juniors już od kilku lat mogą sprawić sobie eleganckie, trumny w kolorach drużyny (żółtozielone). Ponieważ cieszą się one dużym powodzeniem, ofertę dla wiernych kibiców postanowiono poszerzyć o specjalne miejsca wiecznego spoczynku. Na jednym z cmentarzy wydzielono piłkarski sektor, wyłożony murawą z boiska drużyny Boca Juniuors, oddzielony od reszty nekropolii bramą w klubowych kolorach. Za opłatą kilkuset dolarów można cieszyć się wiecznym spoczynkiem w towarzystwie innych fanów futbolu, a także piłkarzy i działaczy sportowych, dla których przygotowano 300 bezpłatnych miejsc.
Można śmiać się z latynoskiej mentalności, ciesząc się z tego, że u nas w kraju podchodzi się nieco poważniej do spraw ostatecznych. Też tak myślałem, do czasu, gdy przeczytałem drugą ciekawą informację. Otóż jedno z łódzkich krematoriów wprowadziło do swojej oferty nową usługę o nazwie „Diament Pamięci”, czyli przerabianie zmarłego na wspomniane świecidełko. Tak, to nie żart. W ludzkich prochach nie brak atomów węgla, które po potraktowaniu wysoką temperaturą i ciśnieniem można zmienić w szlachetny kamień. Za opłatą od 4 do 20 tysięcy euro (zależnie od wagi kamienia i rodzaju oprawy) można zlecić przerobienie świętej pamięci cioci na diamencik w wybranym kolorze, który po wyprodukowaniu zostanie wysłany do Antwerpii, gdzie go fachowo oszlifują i oprawią. Ponieważ proces jest długotrwały, stęskniona rodzina otrzymuje własne hasło dostępu i może śledzić losy szlifowanej cioci przez internet. A po powrocie do kraju można nieboszczkę staruszkę powiesić sobie na szyi na złotym łańcuszku albo przypiąć agrafką do sukienki.
Pomyślmy jakie to usprawnienie na dzień Wszystkich Świętych. Zamiast marznąć na wietrznych i zatłoczonych cmentarzach można sobie we własnym domu wyjąć wszystkich zmarłych krewnych z pudełeczka i w dowód pamięci wypolerować ich miękką ściereczką.
I pomyśleć, że jeszcze całkiem niedawno, rzekome przerabianie przez hitlerowców ludzi na mydło wywoływało u przeciętnego Kowalskiego mdłości. A tutaj czasy się zmieniły i przedsiębiorczy łodzianie oferują coś całkiem podobnego. Czekamy na kolejne innowacyjne firmy. Co prawda „Mydło Pamięci” zapewne nie przyjmie się z uwagi na nietrwałość, ale co by Państwo powiedzieli na przykład na skórzane „Rękawiczki Pamięci”?
Tekst pochodzi z cyklu "Okiem Konserwatysty" publikowanego w dolnośląskim wydaniu Niedzieli w latach 2005-2006
| « poprzednia | następna » |
|---|


