| Jak karać za aborcję? |
|
|
|
| Autor: Tomasz Dajczak | |||
| Niedziela, 17 Maj 2009 20:01 | |||
|
Propagatorzy dzieciobójstwa prenatalnego twierdzą zazwyczaj, że oczywiście zależy im na ograniczeniu liczby aborcji, natomiast środka do osiągnięcia tego celu nie upatrują w ograniczeniach i karaniu (które mają być nieskutecznie z uwagi na istnienie tak zwanego podziemia aborcyjnego), lecz w edukacji seksualnej, dostępności środków antykoncepcyjnych i stworzeniu odpowiednich warunków socjalnych dla matek. Czy jednak prawdziwa jest powszechnie propagowana teza, że wysokość kary nie ma wpływu na ilość wykonywanych aborcji? Oczywiście, że nie. Aby to udowodnić posłużmy się przykładami. Nowelizacja 1 – liberalizacja Wyobraźmy sobie, że polskie prawo ulega liberalizacji. Matka dopuszczająca się aborcji jak do tej pory nie podlega karze, natomiast odpowiedzialność karna lekarza zostaje zmniejszona do grzywny w kwocie 1 złotówki. Oczywiste jest, że po wprowadzeniu takiej zmiany prawa, aborcyjne dzieciobójstwo stanie się dostępne „na życzenie” i liczba morderstw w kraju drastycznie wzrośnie. Widać tu jak na dłoni, że argument aborcjonistów o nieskuteczności karania jest śmiechu wart. Nowelizacja 2 – zaostrzenie prawa Dla odmiany wyobraźmy sobie zmianę prawa w przeciwnym kierunku. Matka nadal pozostaje niekarana, natomiast lekarz dopuszczający się aborcji zostaje sprawiedliwie ukarany – karą śmierci. Pierwszym efektem nowelizacji prawa będzie drastyczne zmniejszenie podaży morderczych usług. Większość ginekologów po przekalkulowaniu potencjalnego zysku materialnego i ryzyka utraty własnego życia – zwinie interes. Pogorszy się więc dostęp ciężarnych do aborcji i wiele dzieci zostanie uratowanych, ponieważ matce będzie trudniej dotrzeć do lekarza-mordercy. Kolejnym efektem będzie zwiększenie cen aborcji. Z obecnych 1 – 2 tysięcy złotych, cena wzrośnie do kilkunastu – kilkudziesięciu tysięcy (zarówno z powodu mniejszej konkurencji jak i zwiększenia ryzyka). Wiele kolejnych dzieci zostanie więc uratowanych, ponieważ matek po prostu nie będzie stać na ich zabicie. Ponieważ jednak natura nie znosi próżni, pojawią się nowe zjawiska. Po pierwsze – z powodu ubytku ginekologów-zabójców, pojawią się w większej ilości zabójcy-znachorzy. Natomiast z uwagi na zagrożenie karą śmierci, ceny ich usług będą nadal znacznie wyższe niż obecnie, co ograniczy ich dostępność. Po drugie – ponieważ matki pozostają nie karane, pojawią się aborcyjne zestawy zrób-to-sam oraz oferty wyjazdowe w celu mordowania dzieci poza granicami kraju. Ten czynnik będzie kluczowy, i z jego powodu nowelizacja prawa w powyższym kształcie poniesie fiasko. Dlatego skuteczne prawo powinno karać inaczej: Nowelizacja 3 – prawo sprawiedliwe Tym razem wprowadzamy sprawiedliwą odpłatę za niewinną krew – karę śmierci zarówno dla zwyrodniałej matki, jak też dla osoby na jej zlecenie mordującej dziecko. Dzięki temu mamy efekty:
I dopiero takie rozwiązanie prawne będzie zarówno sprawiedliwe, jak i skuteczne. Oczywiście, nie zredukuje to ilości dzieciobójstw do zera, natomiast drastycznie zmniejszy ich ilość. A ponoć o zmniejszenie ilości aborcji chodzi zarówno działaczom pro-life, jak i pro-choice.
|







Pan jest chory, Panie Tomku. Chory na nienawiść.
Załosne!
Zresztą skąd wiecie co czuje się będąc w brzuchu matki.
Zabicie dziecka za to, że nie użyło się gumki - tak, to zwyrodnialstwo!!! I taka kobieta powinna albo zawisnąć albo pójść na krzesło elektryczne.
Nie bójmy się użyć słowa M O R D E R S T W O.
Zastanów się nad sobą i sensem tego, co napisałeś...
Artykuł, w którym wyjaśniam, dlaczego dzieciobójstwo powinno być surowo karane. :-)
współczuję.
Tylko dużą i taką, której się udało.
A nie budzi w was obrzydzenia zabijanie dzieci? Jasno i wyraźnie jest napisane w Piśmie, że jeśli ktoś z premedytacją zamorduje ten ma zostać zgładzony.
PS: A może jednak PT komentatorzy nie zdają sobie sprawy z obrzydliwości zbrodni. W takim razie proponuję wyobrazić sobie człowieka zabijającego kilku i kilkunastoletnie dzieci. Codziennie po jednym. I dalej uważacie, że wszystko jest w porządku?
http://njnowak.tnb.pl/readarticle.php?article_id=149
Niech Pan usiądzie i pomyśli.
Wiadomo, aborcja to faktycznie odebranie życia, ale:
Co będzie lepsze? Gdy dokona się aborcji, czy zabije się dziecko, wrzuci do śmieci czy do beczki kiedy jest już świadome?
Zdaje Pan sobie sprawę, że ratując w ten sposób życie skrajnie upośledzonego dziecka, jednocześnie je Pan przekreśla. Dziecko nie ma przyszłości, tak samo jak jego rodzina. Trzeba się nim ciągle opiekować. I dochodzimy do momentu kiedy rodzice umierają ze starości. Kto się tym dzieckiem zaopiekuje?
Inna sytuacja. Dziecko jest niechciane, dzięki Panu rodzice się nad nim znęcają, wiedzie straszny żywot kiedy My wygrzewamy tyłki w ciepłym domu.
Może pójdziemy na kompromis? Skoro instytucja kościoła tak bardzo chce zakazu Aborcji, to niech bierze ciężar wychowywania niechcianych dzieci.
Z resztą, jaki Pan daje przykład? Kwestia kary śmierci, jest to odbieranie jednego życia w zamian za drugie. Nie taką chyba naukę miał szerzyć kościół? Prawda?
http://biografix.pl/profil/agnese-gonxhe