Leonard Feeney i jego przypadki
Ojciec Leonard Feeney jest z jednej strony ciekawą, z drugiej zaś tragiczną postacią w najnowszej historii Kościoła amerykańskiego. Przed II Wojną Światową zaliczano go do najlepszych teologów tradycji tomistycznej w USA. Po wojnie wszedł w konflikt najpierw ze swoimi przełożonymi zakonnymi, a następnie z samym Świętym Oficjum. Został ekskomunikowany nie za herezje, czy błędy teologiczne, lecz za nieposłuszeństwo władzy kościelnej.
Leonard Feeney urodził się w 1897 roku w Lynn koło Bostonu, wstąpił do Towarzystwa Jezusowego i w 1927 przyjął święcenia kapłańskie. Przez jakiś czas studiował w Anglii, w Oksfordzie, a następnie pracował jako wykładowca w Boston College. W 1940 r. rozpoczął współparcacę z nowopowstałym Centrum św. Benedykta w Cambridge (Massachussets), którego celem była duchowa opieka nad studentami katolickimi oraz krzewienie wiedzy o Kościele wśród niekatolików.
Problemy Feeneya z władzami kościelnymi zaczęły się właśnie od Centrum, które bez konsultacji z władzami diecezji bostońskiej oraz przełożonymi zakonu przekształciło swój cykl wykładowy dla studentów w Szkołę - Centrum św. Benedykta. Nieco później pojawiły się również kontrowersje doktrynalne. W 1947 roku Feeney uznał, że główną przyczyną kryzysu w Kościele amerykańskim jest ignorowanie dogmatu wiary głoszącego, iż extra Ecclesiam nulla salus (poza Kościołem nie ma zbawienia), który zaczął interpretować w bardzo radykalny sposób, dowodząc iż każdy, kto jest wykluczony z widzialnej wspólnoty Kościoła katolickiego, jest przeznaczony na potępienie.
W 1948 r. przełożeni przenieśli Feeneya z Centrum św. Benedykta do Worcester, gdzie miał pracować w Holy Cross College. Zastosował się do tej decyzji, ale na usilne prośby osób związanych z Centrum św. Benedykta wrócił – bez zgody swoich przełożonych. Upominany kilkakrotnie, za każdym razem odmawiał podporządkowania się ich decyzjom. W 1949 Feeneya ukarano suspensą, a katolikom zabroniono uczestniczyć w pracach Centrum. W tymże roku nakazano mu na mocy świętego posłuszeństwa udać się do Holy Cross College – znów odmówił. 10 październka 1949 krnąbrnego zakonnika usunięto z Towarzystwa Jezusowego. Ostatecznie całą sprawą zainteresowało się Święte Oficjum. Feeney kilkakrotnie odmówił wyjazdu do Rzymu i dekretem z dnia 14 lutego 1953r. Święte Oficjum nałożyło na niego ekskomunikę. Ukarano go za nieposłuszeństwo – a nie za bezkompromisowe głoszenie dogmatu o tym, że poza Kościołem nie ma zbawienia – co później wielokrotnie błędnie powtarzano.
Problem jednak nie był tylko natury dyscyplinarnej. Najkrócej rzecz ujmując, chodziło o to, że Feeney uznawał za wystarczający do zbawienia jedynie Chrzest z wody, tym samym deprecjonując wartość chrztu pragnienia i krwi. W książce pt."Bread Of Life" z 1952 r. pisał: "Chrzest z wody albo potępienie. Jeżeli nie pożądasz tej wody nie możesz zostać usprawiedliwiony. Ale jeśli jej nie otrzymasz nie zostaniesz zbawiony" (cyt. za: "The Roman Catholic" Summer 1999, s.16). Tego rodzaju poglądy stoją oczywiście w sprzeczności z nauczaniem Kościoła.
Ostatecznie ojciec Feeney pojednał się z Kościołem w roku 1972. Zmarł sześć lat później. Na jego grobie wyryto inskrypcję „Extra Ecclesiam nulla salus”.
W swoich książkach pisał o Kościele w sposób bardzo ciepły – z każdej linijki wyziera miłość do niego – a zarazem z poczuciem humoru. Gdyby porównywać styl Feeneya z innymi pisarzami wywodzącymi się z kręgu kultury anglosaskiej, to należałoby przywołać Chestertona, Bruce’a Marshalla oraz Evlyna Waugh.
Feeney mógłby pojawić się na półkach polskich księgarń. Dziwi i budzi żal fakt, że żaden wydawca nie pokusił się o publikację jego dorobku.
W zasadzie jedynym tekstem tego autora dostępnym w języku polskim jest przetłumaczony przez Pawła Długosza esej pt. „Fish on Friday” („Ryba w piątek”) pochodzący z książki o tym samym tytule, która została wydana, gdy Feeney był wziętym katolickim pisarzem. Książka jest wznawiana do dziś – i to przez tradycjonalistyczne wydawnictwa, ponieważ jej autor, mimo późniejszych kontrowersji, nieposłuszeństwa etc. uchodzi za obrońcę katolickiej prawomyślności w świecie, w którym szerzą się poglądy modernistyczne.
Pokusiłem się o próbę przetłumaczenia pochodzącego również z tej książki opowiadania zatytułowanego „My Little Minister” (Mój Mały Pastor). Podzielę się nim jutro, a wieczór poświęcę koniecznym poprawkom. Na bocznym pasku umieszczam wizerunek ojca Feeneya. Może znajdę jeszcze kiedyś czas – ja, lub inny miłośnik twórczości krnąbrnego jezuity – i pod portretem będzie można zamieścić kolejne linki. Oby.
Tekst pochodzi z blogu Pod Mitrą
Przedruk za uprzejmą zgodą Autora



