| Znamię bestii |
|
|
|
| Autor: Tomasz Dajczak | |||
| Poniedziałek, 04 Maj 2009 19:22 | |||
|
Jednym z najbardziej zagadkowych fragmentów Pisma Świętego są następujące wersety z Apokalipsy św. Jana: „Potem ujrzałem inną Bestię, wychodzącą z ziemi: miała dwa rogi podobne do rogów Baranka, a mówiła jak Smok. (...) I sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia - imienia Bestii lub liczby jej imienia. Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba ta bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.” (Ap 13,11;16-18) Cytowany powyżej fragment Biblii jest dość znany i przeniknął nawet do świeckiej kultury masowej. Liczba 666 jest wykorzystywana przez satanistów i muzyczne zespoły black-metalowe, a rozmaite sekty apokaliptyczne dopatrują się trzech szóstek wszędzie i podają coraz to nowe jej interpretacje. Do tej pory zebrało się ich co najmniej kilkadziesiąt, i jestem przekonany, że odpowiednio dobierając algorytm obliczeń, można dopasować tę liczbę do dowolnego imienia i nazwiska lub tytułu. Stosunkowo mało uwagi z kolei przywiązuje się do sceny pieczętowania ludzi znamieniem bestii, tym bardziej, że rozwój technologii umożliwił niedawno jej dosłowną interpretację. Wynaleziono bowiem urządzenie o nazwie „VeriChip”, nie wymagające zasilania, o miniaturowych rozmiarach umożliwiających przyklejanie go do artykułów sklepowych zamiast etykietek z kodem paskowym, lub też... pod skórę. Pobudzone do działania za pomocą radiowego czytnika zwraca liczbę, mogącą być numerem katalogowym towaru z hipermarketu, lub... numerem PESEL człowieka. Można je wykorzystać do błyskawicznego wystawiania rachunków za towary zakupione w sklepie, lub też... do identyfikacji ludzi, nawet bez ich wiedzy. W tym roku kilkanaście japońskich szpitali wdrożyło VeriChip-y do identyfikacji noworodków (aby zapobiec ich podmianie lub wyniesieniu ze szpitala). Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by docelowo zastosować je szerzej, na przykład zamiast dowodów osobistych. Wygodne, trudne do podrobienia, niemożliwe do zgubienia – na pewno znajdą wielu chętnych do zastosowania, a docelowo staną się obowiązkowym standardem i wyprą plastikowe karty identyfikacyjne. Kolejnym krokiem będzie sprzężenie chipów z numerem konta bankowego lub karty kredytowej. Wtedy aby zapłacić za zakupy w sklepie będzie wystarczyło przejechać wózkiem z zakupami przez bramkę z czytnikiem, który zdalnie odczyta z chipów przyklejonych do towarów ich numery katalogowe i ceny, a z chipa wszczepionego w człowieka – jego numer konta bankowego, z którego system ściągnie od razu należność. Z powodu wygody takiego rozwiązania, zapewne stanie się ono kiedyś obowiązkiem, więc w zapomnienie pójdą tradycyjne pieniądze oraz karty płatnicze. Jest tylko jeden problem. Podobieństwo do sceny apokaliptycznej stanie się wtedy aż nazbyt wyraźne. VeriChip stanie się znamieniem bestii, bez którego nie będzie można sprzedawać ani kupować. Człowiek zostanie zredukowany do cyfrowego identyfikatora i swojego numeru konta bankowego. Zgoda na przyjęcie chipa będzie pogodzeniem się z byciem numerkiem w systemie, znaczącym tylko tyle, ile cyfr ma kwota na koncie bankowym. Materialistyczna, konsumpcyjna cywilizacja śmierci wtedy zatryumfuje, mając stuprocentową kontrolę nad obywatelami, wiedząc dokładnie gdzie są oraz co i za ile kupują. Dlatego jeśli komuś wpadnie do głowy pomysł znaczenia ludzi za pomocą VeriChip-ów, nie dajmy się nabrać na pozorną wygodę takiego rozwiązania, bowiem będzie się ona wiązać z ograniczeniem wolności i zgodą na permanentną inwigilację. Bóg stworzył nas wolnymi, i nie chce, abyśmy stali się jedynie numerkami w ogólnoświatowym systemie bankowo-finansowym. Na szczęście na razie możemy wybrać gotówkę z banku, wyłączyć komórkę i zniknąć na dwa urlopowe tygodnie z cywilizacji, włócząc się po tylko sobie znajomych miejscach odludnego Beskidu Niskiego. Oby również nasze dzieci miały kiedyś taką samą możliwość...
|







Niech Bóg ma nas w swojej opiece...
Coraz lepiej rozumiem, że kara za liczenie narodu izraelskiego wspomniana w Biblii miała głęboki sens i przesłanie.